Entuzjastyczne recenzje po najnowszej premierze

Entuzjastyczne recenzje po najnowszej premierze

Entuzjastyczne recenzje po najnowszej premierze

50 słów” to jeden z najbardziej emocjonalnych spektakli jakie dotychczas wyprodukowaliśmy.

Emocje na scenie towarzyszyły nam przez cały czas przygotowań do premiery, ale także wiązały się z obawami jak spektakl zostanie przyjęty przez widzów i krytyków.

Zastanawialiśmy się także nad kampanią reklamową tego spektaklu – w jaki sposób tak bardzo ulotne i trudne emocje widzom przekazać. Okazało się jednak, że „najnowsze przedstawienie Fundacji Kamila Maćkowiaka reklamy przez skandal nie potrzebuje, bo to dobry, trzymający w napięciu i bardzo emocjonalny pojedynek dwójki znakomitych aktorów” /Izabella ADAMCZEWSKA, Gazeta Wyborcza/.

Pod koniec listopada aktorzy po raz pierwszy stanęli  przed publicznością, by zagrać „5O SŁÓW”.

Obawialiśmy się, by nie zmylił widzów „lekki ton na początku spektaklu. Adam i Lena są jak dwie tykające bomby, które lada chwila mogą wybuchnąć. Żarty to tylko sposób na rozładowanie atmosfery zarówno między Adamem i Leną, jak i między sceną a widownią. A atmosfera robi się z każdą minutą coraz bardziej gęsta i narasta wraz z erotycznym napięciem między bohaterami. Wieczór we dwoje to nie tylko okazja do zaspokojenia seksualnych potrzeb. To także moment bolesnej szczerości, wyznania win i zadania ciosów. A te są niezwykle bolesne”. /Joanna KRÓLIKOWSKA, TUŁódź.pl/.

Na scenie mamy zatem sprawdzoną parę aktorską znaną widzom z pamiętnego spektaklu „Zszywanie” granego przed laty w Teatrze Jaracza – Katarzynę Cynke i Kamila Maćkowiaka, a ich „bohaterowie przez 10 lat sztukę ranienia opanowali perfekcyjnie” /Joanna KRÓLIKOWSKA, TuLodz.pl/.  „To na nich ma się skupiać uwaga widza. Scenografia jest minimalistyczna, umowna. Rolę symbolicznego przerywnika pomiędzy scenami pełni motyw muzyczny z tanga – jak wiadomo, tańca wielkich emocji, odpychania się i przyciągania. Zarówno Kamil Maćkowiak, jak i Katarzyna Cynke w pełni oddają się rolom, skupiają na emocjach, płynnie przechodzą w różne stany emocjonalne (wachlarz uczuć w „50 słowach” porównywalny jest do „Kto się boi Virginii Woolf” Albeego).” /Izabella ADAMCZEWSKA, Gazeta Wyborcza/.

Kolejni recenzenci także aktorskiemu duetowi pochwał nie szczędzą:

„Katarzyna Cynke niezmiennie imponuje swym talentem, jest scenicznym żywiołem, aktorską „petardą” – efektownie, ale z wyczuciem prowadzi swoją postać, z równą naturalnością, świeżością, jak i odwagą przechodząc przez sytuacje komiczne, rozbrajające, dotykające, trudne. Jest prawdziwa i do bólu szczera/…/.

/…/ Maćkowiak to połączenie świadomego aktorstwa, z wrodzonym poczuciem sceny i darem jej zawłaszczania. Mocno idzie po swoje /…/ . Pełna, dotykająca rola, dostarcza jeszcze i tej satysfakcji, że wybitny specjalista od solowego aktorstwa kapitalnie poczyna sobie i w duecie. /Dariusz PAWŁOWSKI, Dziennik Łódzki/.

„Katarzyna Cynke i Kamil Maćkowiak tworzą postacie wyraziste, ale przy tym niejednoznaczne. Szybko przeskakują od jednych emocji do drugich, łzy przeplatają się ze śmiechem. Aktorski duet tworzy ogromne napięcie, by za chwilę rozluźnić atmosferę”. /Joanna KRÓLIKOWSKA, TuLodz.pl/.

„Obydwie role małżonków poprowadzone są po mistrzowsku w sensie psychologii postaci. W każdej z nich mieści się kilka etiud „na temat”, wymagają wysiłku fizycznego i emocjonalnego, by żaden ton nie zabrzmiał fałszywie, zwłaszcza że do końca nie wiadomo, co w ich odsłanianiu się, wielowarstwowym, jest prawdą, a co zmyśleniem. Mamy do czynienia z warsztatem wywiedzionym z realizmu psychologicznego, aktorstwem „na bebechach” w dobrym tego słowa znaczeniu, dawną, dobrą tradycją teatru. Pokłony dla Katarzyny Cynke i Kamila Maćkowiaka! /Małgorzata KARBOWIAK, KALEJDOSKOP/.

 Nie bez znaczenia pozostaje prowadzenie aktorów przez reżysera tego spektaklu, Waldemara Zawodzińskiego, który „świadomie używa ostrych, czasami przerysowanych środków teatralnych /…/ aby podkreślić uniwersalność tematu. Robi to także sprowadzona do minimum scenografia. Te zabiegi inscenizacyjne mają zwrócić uwagę na aktorstwo, udowodnić któryś raz w dziejach, że najwspanialszym walorem teatru jest talent i warsztat tych, którzy sprawiają, że ułuda staje się prawdą”. /Małgorzata KARBOWIAK, KALEJDOSKOP/.

Relację między bohaterami podkreśla surowa scenografia Waldemara Zawodzińskiego /Joanna KRÓLIKOWSKA, TUŁódź.pl/. To w niej toczy się walka między tymi, którzy – choć bardzo się kochają – porozumieć się już nie potrafią. W tej walce dostrzegamy, że to, co dzieje się na scenie dotyczy nas samych, naszych najbliższych, że nie jest to tylko tekst sztuki, który aktorzy odtwarzają i który bez żadnych emocji zapomnimy po powrocie do domu. „Bitwa Adama i Leny to kolejna potyczka odwiecznej wojny. Z frasunkiem się na nią patrzy. I z poruszeniem, że prawie wszyscy z nas na widowni (a „prawie” to tutaj eufemizm) znają to z autopsji.” /Dariusz PAWŁOWSKI, Dziennik Łódzki/.

„Przez cały spektakl obserwujemy jak wykreowane postacie jednocześnie odpychają się i przyciągają. Nienawidzą się, ale i kochają”.

Kiedy światła gasną i walka ustaje, zdajemy sobie sprawę, że bohaterowie „50 słów”, którzy przed chwilą tak zażarcie się spierali chcą nam powiedzieć o sobie zgoła co innego, niż to, co kryło się pod pełnymi wrogości słowami, które przed chwilą do siebie wypowiadali. 

Bo to mimo wszystko jest spektakl o miłości. /Joanna KRÓLIKOWSKA, Tu.Lodzpl/.

Więcej recenzji znajdziecie tutaj: 50 słów – recenzje

Back to Top