AMOK – recenzje

Zwierciadło, Magdalena Kuydowicz / 22.02.2017

Po 3 latach spektakli Fundacja Kamila Maćkowiaka wystawiła po raz ostatni monodram oparty na głośnej amerykańskiej powieści Jamesa Freya „Milion małych kawałków”.

Maćkowiak sam dokonał adaptacji tekstu i jak dziś przyznaje, gdy 3 lata temu stanął po raz pierwszy na scenie „Amoku”, był tym pomysłem – kolejnym artystycznym wyzwaniem przerażony. Jest to bowiem wielotorowa narracja prowadzona w szalonym tempie i nieustającym napięciu, w rytm muzyki elektronicznej powstałej specjalnie na potrzeby widowiska.

Poznajemy głównego bohatera – Jamesa, który po raz kolejny decyduje się na odwyk, jego rodziców, terapeutę, ukochaną Jill – jedną z pacjentek ośrodka i jeszcze kilkoro innych uzależnionych. Maćkowiak wciela się we wszystkie postaci równocześnie. Gra ten karkołomny spektakl w bardzo oszczędnej i przemyślanej scenografii: siedzi na krześle, a serię monologów i scen dialogowych przerywają muzyczno – plastyczne klipy wyświetlane za jego plecami. Bez chwili przerwy, przez półtorej godziny opowiada dramatyczną historię Jamesa. Spektakl mówi o męce cierpienia i zmagania się ze sobą młodego mężczyzny, który pewnego dnia budzi się w samolocie i nie wie, jakim cudem tam trafił. Nie ma czterech zębów, kawałka policzka. Cały unurzany jest w wymiocinach, krwi i moczu. A to dopiero początek opowieści, która jak narkotyk wciąga widza w swój okrutny, pełen przemocy i smutku świat.

PLASTER ŁÓDZKI, Katarzyna Mielczarek / 04.12.2014

Kamil Maćkowiak poprzez 3-płaszczyznową konstrukcję spektaklu składającą się z monologu głównego bohatera, kwestii pozostałych postaci oraz narracji, podjął się bardzo trudnego wyzwania aktorskiego, z którego zresztą wywiązał się znakomicie. (…)

Szczegółowe opisy wspomagane wyświetlanym  komiksem oraz wspomnieniem wizerunku zmasakrowanej twarzy widniejącej na plakatach promujących Amok, mocno działają na wyobraźnię. (…)

Aranżacja spektaklu jest dość surowa. Scenografia ograniczona do minimum – krzesło, projektor do wyświetlenia komiksu, prosty kostium. Lecz jest to w zupełności wystarczające. Jest to wręcz atutem, gdyż nie ma na scenie żadnych zbędnych elementów, które mogłyby jedynie niepotrzebnie rozproszyć uwagę obserwatorów.

Kamil Maćkowiak nieustannie rozszerza spektrum swojej działalności. (…) W swym trzecim monologu niewątpliwie potwierdził, że jest genialnym aktorem.

Rozwiń pełną treść recenzji »

Amok, czyli stan, w którym człowiek targany jest bardzo silnymi emocjami, stał się motywem przewodnim najnowszego (trzeciego) monologu Kamila Maćkowiaka, wystawianym w Akademickim Ośrodku Inicjatyw Artystycznych. Spektakl jest adaptacją powieści Jamesa Freya – Milion małych kawałków. Fundacja Kamila Maćkowiaka jako pierwsza i jedyna na świecie uzyskała, bezpośrednio od autora, zgodę na adaptację książki.

Akcja monologu rozgrywa się w ośrodku odwykowym, gdzie poznajemy głównego bohatera – 30-letniego Jamesa, uzależnionego od środków odurzających. Mężczyzna pochodzi z zamożnej rodziny, prowadzącej własną działalność. Lecz jego „świetlaną” przyszłość mocno ograniczyły liczne używki.  James swoją „przygodę” z alkoholem rozpoczął w wieku 17. lat, później doszły do tego narkotyki. Mimo to, chłopak skończył szkołę, studia, przez pewien czas pracował nawet w firmie rodzinnej. Jednak uzależnienie okazało się silniejsze, co więcej – miało decydujący i destrukcyjny wpływ na jego życie. Każdy dzień bohatera podporządkowany był nieustannej potrzebie zażywania alkoholu, narkotyków. To z kolei implementowało jego agresywne zachowania, skłonności do przygód seksualnych i problemy emocjonalne. Bohater, dzięki wsparciu rodziców i brata, trafia do jednej z najlepszych klinik i podejmuje walkę o siebie i przyszłość wolną od uzależnień.

Kamil Maćkowiak poprzez 3-płaszczyznową konstrukcję spektaklu składającą się z monologu głównego bohatera, kwestii pozostałych postaci oraz narracji, podjął się bardzo trudnego wyzwania aktorskiego, z którego zresztą wywiązał się znakomicie. Jako James był niezwykle autentyczny, doskonale wyrażał emocje. Po atakach szału, agresji, podniecenia, załamania, zmęczenia, zirytowania, bardzo szybko i naturalnie wchodził w rolę innych postaci (stewardessy, rodziców, pielęgniarza, innych uzależnionych osób przebywających w ośrodku). Z kolei jako narrator, już od początku spektaklu tworzył dokładne obrazy. Szczegółowe opisy wspomagane wyświetlanym  komiksem oraz wspomnieniem wizerunku zmasakrowanej twarzy widniejącej na plakatach promujących Amok, mocno działają na wyobraźnię. Dzięki odpowiedniej modulacji głosu, intonacji, barwnym opisom, widz nie ma najmniejszego problemu w czuwaniu się w nastrój monodramu i zrozumieniu przedstawianej historii.

Aranżacja spektaklu jest dość surowa. Scenografia ograniczona do minimum – krzesło, projektor do wyświetlenia komiksu, prosty kostium. Lecz jest to w zupełności wystarczające. Jest to wręcz atutem, gdyż nie ma na scenie żadnych zbędnych elementów, które mogłyby jedynie niepotrzebnie rozproszyć uwagę obserwatorów. Podobnie jest z dźwiękiem. Podczas prezentacji multimedialnych słychać jedynie tykanie zegara. Takie podkreślenie upływającego czasu sprawia, że sztuka staje się jeszcze bardziej wymowna.

Amok przedstawia historię mężczyzny walczącego o swoją wolność, godność, niezależność, kolejny dzień bez używek. James, choć ma już wiele na sumieniu (przecież niejednokrotnie był w amoku), walczy o normalną przyszłość, o miłość. Próbuje zmierzyć się z samotnością i podjąć w końcu dobrą decyzję, gdyż jak sam tłumaczy nałóg to nie choroba, nałóg to decyzja.

Sztuce można by zarzucić „urwane” zakończenie, ale i to jest zgrabnym zabiegiem pozostawiającym lekkie uczucie niedosytu i pobudzającym widza do myślenia o Amoku jeszcze na długo po wyjściu z teatru.

Kamil Maćkowiak nieustannie rozszerza spektrum swojej działalności. Występuje w różnych rolach aktorskich (męskich, żeńskich), narratorskich, jest scenarzystą, reżyserem. Ciągle podnosi sobie poprzeczkę, a co za tym idzie, oczekiwania widzów wobec Niego również rosną. W swym trzecim monologu niewątpliwie potwierdził, że jest genialnym aktorem.

Katarzyna Mielczarek – Plaster Łódzki

 

 


Back to Top