Cudowna terapia – recenzje

 ZWIERCIADLO, Magdalena-Kuydowicz / 27.11.2017

Kolejny przykład solidnej i błyskotliwej teatralnej roboty Fundacji Kamila Maćkowiaka (…) Wystarczy trójka dobrych aktorów, którzy świetnie ze sobą współpracują na scenie… i chyba także nieźle się przy okazji sami tym bawią. Dobrze czują konwencję spektaklu opartego na przewrotnych dialogach, które prowadzą do nieoczekiwanej pointy – jak na dobrą farsę przystało (…) na autentyczności polega siła tego spektaklu. Kryzys w związku, brak umiejętności porozumienia – wszystko to dobrze znamy i rozumiemy, ale nie zawsze potrafimy się z tego śmiać. A warto. Serdecznie to przedstawienie polecam.

 

Rozwiń pełną treść recenzji »

Farsa o parze małżeńskiej, która przychodzi na terapię do najlepszego fachowca w mieście i zastaje go samego w nie najlepszej formie, to kolejny przykład solidnej i błyskotliwej teatralnej roboty Fundacji Kamila Maćkowiaka.

Reżyser spektaklu, Waldemar Zawodziński, współtwórca sukcesu monodramu „Niżyński”, oraz ubiegłorocznej premiery, spektaklu „Wywiad”, postawił na proste, klasyczne rozwiązania. Aktorzy siedzą na krzesłach – jak u terapeuty, a wszystko, co najważniejsze dzieje się między nimi, na styku silnych emocji. Rekwizytów jest niewiele: butelka wody, torebka, telefon komórkowy, marynarka, damska torebka. Wystarczy trójka dobrych aktorów, którzy świetnie ze sobą współpracują na scenie… i chyba także nieźle się przy okazji sami tym bawią. Dobrze czują konwencję spektaklu opartego na przewrotnych dialogach, które prowadzą do nieoczekiwanej pointy – jak na dobrą farsę przystało.

Joanna (świetna i świetlista, błyszcząca na scenie Patrycja Soliman, aktorka Teatru Narodowego) i Wiktor (Kamil Maćkowiak – jak zawsze znakomicie panujący nad tekstem i czujący publiczność, obdarzony niezwykłą vis comica) są małżeństwem od kilkunastu lat. Nieźle sytuowani, bardzo sobą znudzeni, oboje dobiegający czterdziestki, wypaleni emocjonalnie. Dawno zapomnieli o tym, co ich łączyło, a temperaturę związku podsycają już tylko nieustanne kłótnie. Joanna próbuje ratować swój związek i wie dobrze, że jak zawsze inicjatywa musi wyjść od niej. Wiktor, skoncentrowany na pracy i sobie kierownik sekcji technicznej w zakładach lotniczych, nie rozumie tęsknot żony do życia na wyższym poziomie intelektualnym (Joanna jest z wykształcenia historykiem), nieustannie jej wytyka że, jest mądra, dobrze zorganizowana i praktyczna.

Podczas spektaklu – sesji terapii dla par małżonkowie dosłownie skaczą sobie do oczu. W kulminacyjnym momencie awantury nie wytrzymuje tego także sam terapeuta (pełen ciepła, empatii i nieco zagubiony Mariusz Słupiński, aktor Teatru Jaracza w Łodzi). Słupiński to przykład artysty, który rzadko wychodzi na plan pierwszy. Nigdy jednak nie gubi rytmu gry i znakomicie panuje nad dialogiem. Jest wyrazisty i obecny. Bo i sam zabawny i inteligentnie skonstruowany tekst Daniela Glattauera w tłumaczeniu Marka Szalszy, słusznie wzięty na warsztat przez Zawodzińskiego i Maćkowiaka, daje takie możliwości. Wszystko tu oparte jest na grze słów, emocjach i zwrotach akcji.

Co ciekawe, jedynym działaniem, na jakie reżyser pozwolił aktorom, jest wchodzenie i schodzenie ze sceny – umownego gabinetu terapeuty. A jednak dzieje się tak wiele. Joanna i Wiktor mówią o swoich kłopotach a publiczność czuje i wie to samo. I na tym także – na autentyczności polega siła tego spektaklu. Kryzys w związku, brak umiejętności porozumienia – wszystko to dobrze znamy i rozumiemy. Ale nie zawsze potrafimy się z tego śmiać. A warto. Serdecznie to przedstawienie polecam.

Magdalena-Kuydowicz, Zwierciadlo – www.zwierciadlo.pl


 Teatr Dla Was, Monika Wolnicka / 25.11.2017

Kolejny raz Maćkowiak i Zawodziński łączą siły (…) Poprzeczka jest zawieszona wysoko, a inscenizacja z pewnością długo nie zniknie z afisza. Dialogi są niewątpliwie jedną z najmocniejszych stron przedstawienia (…), bawią publiczność do łez. Nie ma tu tanich żartów, jest za to dużo elegancji i inteligencji (…) niezwykle dynamiczna fabuła sprawia, że publiczność z zapartym tchem śledzi dalszy rozwój wypadków. Zwrotów akcji na pewno w „Cudownej terapii” nie brakuje. Finał inscenizacji to prawdziwy majstersztyk (…) Aktorskie trio spisało się rewelacyjnie (…) Dużą sztuką jest przygotowanie komedii, która szczerze bawi inteligentnymi żartami, a równocześnie porusza tematy istotne.

 

Rozwiń pełną treść recenzji »

Kolejny raz Maćkowiak i Zawodziński łączą siły i prezentują łódzkiej publiczności najnowszy spektakl. Po mistrzowskim „Niżyńskim” czy bardzo dobrze przyjętym „Wywiadzie” czas na „Cudowną terapię”, pierwszą w tym roku premierę Fundacji. Reakcje publiczności potwierdzają, że i tym razem poprzeczka jest zawieszona wysoko, a inscenizacja z pewnością długo nie zniknie z afisza. Na scenie oprócz Maćkowiaka występują Patrycja Soliman – aktorka Teatru Narodowego w Warszawie – oraz Mariusz Słupiński, związany z łódzkim Teatrem im. Stefana Jaracza.

Głównymi bohaterami „Cudownej terapii” są Joanna i Wiktor – małżeństwo z dwunastoletnim stażem. Można powiedzieć o nich wiele, ale z pewnością nie to, że stanowią dobraną parę. Poznajemy ich w chwili, kiedy decydują się ratować swój rozpadający się związek i szukają pomocy u specjalisty. O ile Joanna (Patrycja Soliman), która jest inicjatorką spotkania, wierzy jeszcze w słuszność terapii, o tyle Wiktor (Kamil Maćkowiak) zdecydowanie nie jest do niej przekonany. Wątpliwości co do jej rezultatu ma sam psycholog, który dość szybko orientuje się, że relacje łączące tę dwójkę opierają się głównie na sporach i wzajemnych zarzutach. Bohaterowie nieustannie obrzucają się inwektywami, czekają tylko na potknięcie współmałżonka. Obopólnie oskarżają się o rozpad związku, celnie punktują najmniejszą nawet słabość drugiej strony. Wszelkie ćwiczenia, które proponuje im terapeuta, kończą się fiaskiem i wydaje się, że nic nie jest w stanie naprawić łączącej ich niegdyś relacji.

Dialogi są niewątpliwie jedną z najmocniejszych stron przedstawienia. Choć w zamyśle aktorzy mają sprawiać sobie przykrość, swoją rozmową bawią publiczność do łez. Nie ma tu tanich żartów, jest za to dużo elegancji i inteligencji. Wszelkie gagi zostały skonstruowane tak, aby uwypuklić ludzką hipokryzję, ale też dać widzom wiele szczerej radości z oglądania spektaklu. Również niezwykle dynamiczna fabuła sprawia, że publiczność z zapartym tchem śledzi dalszy rozwój wypadków. Zwrotów akcji na pewno w „Cudownej terapii” nie brakuje. Finał inscenizacji to prawdziwy majstersztyk – takiego zakończenia nie spodziewał się chyba nikt. Stanowi ono również rewelacyjną klamrę, która świetnie puentuje najważniejsze przesłanie Zawodzińskiego.

Aktorskie trio – Soliman, Słupiński i Maćkowiak – spisało się rewelacyjnie. Soliman świetnie kreuje postać z pozoru surowej i zachowawczej Joanny, Maćkowiak idealnie odnajduje się jako komediowy lekkoduch. W niczym nie ustępuje im Słupiński, który jako terapeuta dokłada wszelkich starań, aby złagodzić dzielące ich waśnie. Każdy z nich wciela się w postać niezwykle naturalnie, prezentując pełnię swoich możliwości oraz aktorski talent.

Ciekawa jest również scenografia. Choć nie jest bogata, stanowi dobre uzupełnienie prezentowanej fabuły. Pastelowe i stonowane w kolorze krzesła stanowią kontrast do opowiadanej historii. Pozwalają również aktorom płynnie przemieszczać się po niewielkiej scenie, dzięki czemu ich gra nie jest statyczna. Sielankowa otoczka stoi w zdecydowanej opozycji do emocji, które towarzyszą bohaterom spektaklu. Również relaksująca muzyka uspokaja gorące nastroje i pozwala płynnie przejść do kolejnych sekwencji przedstawienia. Dużą sztuką jest przygotowanie komedii, która szczerze bawi inteligentnymi żartami, a równocześnie porusza tematy niezwykle istotne. Łatwo przekroczyć granicę, serwując widowni żarty oparte na utartym schemacie, ale na szczęście tego w „Cudownej terapii” nie znajdziemy. Zawodziński niezwykle subtelnie odkrywa dwoistość ludzkiej natury, wyśmiewa fałszywe postawy i zachowania. Pod przykrywką śmiechu oraz dobrej zabawy ukazuje towarzyszącą nam hipokryzję i skłania do refleksji nad własnym postępowaniem. Maćkowiak zaś kolejny raz udowadnia, że aby stworzyć świetne przedstawienie, wystarczy mieć wokół siebie prawdziwych pasjonatów. Wcale nie trzeba też mieć swojego teatru, aby na stałe zapisać się na teatralnej mapie Łodzi.

Monika Wolnicka, Teatr Dla Was – www.teatrdlawas.pl


Gazeta Wyborcza, Izabella Adamczewska 

W spektaklu jest wszystko, czego potrzeba do ambitnej rozrywki: dowcipny, przewrotny tekst i utalentowani wykonawcy. „Cudowna terapia” w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego to dla par spektakl obowiązkowy.


Express Ilustrowany, Renata Sas

Komedia, na której naprawdę śmiech nie milknie, zabawa jest z klasą i refleksyjna, wyborne dialogi, tekst wykorzystany tak, by każdy zwrot wybrzmiał dopełniony dobrze pomyślanym gestem, aktorzy świetni.

Back to Top