NIŻYŃSKI – recenzje

Ciało powinno być czyste

Izabela Lewkowicz, Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 105/2014, 20.06.2014

„Znakomity Maćkowiak wrósł w rolę, uosabiając cechy chorego, zachowując jednocześnie językową podstawę komunikacji z widzami. Charakterystyczne dla jego ról sekundowe elementy improwizacji są przemycane dyskretnie i odczuwalne przez delikatną zmianę intonacji. Takie momenty pozwalają na chwilę zrzucić ciężar postaci, rozładowują kumulujące się w przestrzeni napięcie.

Maćkowiak po raz kolejny dźwignął swoją sztangę. Stoi dzielnie, w pocie czoła, nie chwiejąc się wcale. Stoi przy owacjach, przy wzruszeniu widzów, przy uznaniu krytyków.

Grając człowieka okrzykniętego „bogiem tańca”, sam staje się bogiem sceny.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.teatralia.com.pl


Kiedy taniec staje się Bogiem a Bóg tańcem

Anna Czajkowska, Teatr Dla Was, 01.05.2014

„Kamil Maćkowiak, wcielając się w postać Niżyńskiego, pokazuje stosunki łączące go z matką, żoną, córką, teściową, a także z nauczycielem, kochankiem i impresariem, Diagilewem. Kreślony przez niego portret słynnego rosyjskiego tancerza jest zaskakująco wiarygodny, w czym pomaga aktorowi zdobyte wcześniej wykształcenie tancerza klasycznego.
Maćkowiak – Niżyński to niezwykła osobowość, kontrowersyjna i charyzmatyczna, ulegająca bolesnej przemianie pod wpływem choroby psychicznej, która wkrótce miała nim ostatecznie zawładnąć.

Spektakl, będący studium nastrojów, charakteru i światopoglądu Niżyńskiego, dzieje się niejako w głowie artysty. To myśli i obrazy się w niej kłębią. (…) Aktor sugestywnie, w pełen żywiołowej ekspresji i emocji sposób przekazuje refleksje, poglądy, lęki, marzenia, a także zmienne nastroje Niżyńskiego. Przeplata je wspomnieniami. Widz dowiaduje się o jego uwielbieniu dla matki, o ogromnym do niej przywiązaniu, a także o nienawiści do Diagilewa, którego kochankiem był przez pięć lat, aż do chwili, gdy się ożenił. Ten toksyczny związek był źródłem cierpienia i frustracji tancerza.

Jednym z wiodących tematów „Dziennika” jest relacja autora z Bogiem, do którego Niżyński nieustannie się porównuje. Być „bogiem tańca”… . Fascynujące i przerażające zarazem.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.teatrdlawas.pl


Spowiedź Boga

Grażyna Korzeniowska, Sekcja polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych, 25.03.2014

„Kamil Maćkowiak dziś w kreacji Niżyński jest perfekcyjnie precyzyjny. Daje fascynujące studium człowieka coraz bardziej osuwającego się w szaleństwo, który w przebłyskach przytomności, chce zrozumieć swoje życie. Chce wyzwolić się z zależności od ludzi, którzy lepiej wiedzą, co jest dla niego dobre, chce poświęcić się wyłącznie tańcowi. Kocha tylko taniec. Taniec rozumie jego, a on rozumie taniec. Jest przecież bogiem… Bogiem tańca… Który spowiada się przed nami ze swojego życia.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.aict.art.pl


Dawid Nawrocki, Stacja Kultura.pl, 27.01.2014

„Kamil Maćkowiak jest genialny, niesamowity, wręcz obłędny i zarazem błędny. Przedziera się bowiem przez poszczególne części dziennika tak naturalnie, że można mieć wrażenie, że zaraz na scenę wejdzie ktoś z zakładu psychiatrycznego.

Na uwagę zasługuje tutaj każda część ciała Maćkowiaka. Oczy szkliste, wypełnione furią, a czasami łzami. Twarz oddająca tysiące emocji, miliony pragnień i cierpień. Ręce, klatka, nogi, niby już wycieńczone, niby już trochę ospałe, a jednak nadal poruszające się zwinnie, wspaniale, jak na „boga tańca” przystało. Do tego dochodzi niby prosta, a jednak podkreślająca grę aktora gra świateł i co jakiś czas włączająca się w tle psychodeliczna muzyka.

Skoro „Bóg uwielbia ruch” to na pewno i on sam doceni geniusz Maćkowiaka, a my mamy niebywałą okazję zobaczyć tę Sztukę (przesz duże S) na własne oczy, w której aktor przenosi na nas swoje emocje.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.stacjakultura.pl


Marzena Dobosz, Blog autorski ‚Teatru głodna’, 26.01.2014

„Spektakl, wobec którego trudno zachować obojętność, który wzrusza, uwiera, przeraża, drażni czy niepokoi, to niekwestionowany sukces jego twórców.

Kto chce doświadczyć emocji w teatrze, koniecznie powinien wybrać się na „Niżyńskiego” do Teatru Polskiego. Najlepiej ze dwa razy, żeby móc docenić pomysł i wykonanie.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.teatruglodna.blogspot.com


Jacek Sieradzki, Polityka, 20.10.2013

„Tylko aktor z przygotowaniem baletowym mógł porwać się na tak karkołomny pomysł jak aktorsko-taneczny monodram z fragmentów „Dziennika” Wacława Niżyńskiego.

Prawie sto minut monologów czasami jasnych i czytelnych – o ekstazie tańczenia, o wzlotach i upodleniach, o udręczającej miłości-nienawiści do Sergiusza Diagilewa – czasami zbaczających w mistykę, a czasami zmieniających się w obsesyjne bredzenie zmąconego umysłu. Plus szalone piruety i akrobacje na drążku.

Nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie.”


Umierał kawałek po kawałku

Renata Sas, Express Ilustrowany nr 283/05.12, 06.12.2005

„Wstrząsające, przerażające, porażające prawdą takie jest wyznanie podszyte psychozą. Taki jest Niżyński.Taki jest Kamil Maćkowiak, wcielający się w jego postać.

Młody aktor, Kamil Maćkowiak, (także absolwent gdańskiej szkoły baletowej) zmierzył się z postacią, której wykreowanie wymaga reakcji na wszelkich płaszczyznach wrażliwości, odsłaniania zdrowych i chorych emocji i wygrał.

Po zakończeniu spektaklu chce się milczeć, ale nie sposób uciec od myśli o tym, co rozegrało się na najwyższej nucie bólu.”


Bóg to taniec

Stefan Drajewski, Głos Wielkopolski nr 105/6-7.05., 09.05.2006

„Maćkowiak w związku z tym, że z autopsji zna to, co o tańcu, o choreografii pisał Niżyński, niczego nie udaje, nie odgrywa. To ryzykowne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że on chwilami utożsamia się z nim.

Maćkowiak znalazł w dziennikowym metajęzyku Niżyńskiego ekspresję, kod ruchowy, rytm mówienia poruszania się, który pozwala mu być do bólu prawdziwym, wiarygodnym, przejmującym. Bodaj od czasów „Ecce Homo” – monodramu Janusza Stolarskiego – nie widziałem na polskich scenach tak pięknego teatru jednego aktora, jak „Niżyński” w interpretacji Kamila Maćkowiaka.”


Emocjonalny rollercoaster

Monika Macur, Dziennik Teatralny, 18.12.2009

„Aktor wcielający się w postać Wacława Niżyńskiego wzbudza lęk, a zarazem pobudza niszczycielską chęć podglądania cierpienia. (…)

Aktor poświęcił Niżyńskiemu całego siebie. Zaprzedał duszę, ale jednocześnie stworzył rolę wyraziście genialną. Kamil Maćkowiak nas nie czaruje, nie kokietuje, nie wdzięczy się i nie mizdrzy. Jest ot tak po prostu – cholernie utalentowany.

„Niżyński” to monodram, który pochłania, zniewala, emocjonuje, frapuje i zaprząta każdą myśl. To psychoza, która hipnotyzuje.”

 czytaj pełny tekst recenzji » www.dziennikteatralny.pl


Back to Top