fbpx
Niżyński_Pożegnanie_Fundacja_Kamila_Maćkowiaka_cztery_twarze_aktora_wyrażające_emocje

Niżyński – „nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie”

Historia spektaklu „Niżyński” jest równie skomplikowana jak losy jego głównego bohatera – Wacława Niżyńskiego.

W 2004 roku Kamil Maćkowiak przyszedł do ówczesnego dyrektora Teatru Jaracza, Waldemara Zawodzińskiego, z pomysłem na scenariusz spektaklu. „Niżyński” powstawał z przeświadczeniem, że odbędzie się zaledwie kilkanaście jego pokazów i z wielką obawą, że tak mroczny temat, tak trudna tematyka, nie spodobają się widzom na tyle, aby spektakl mógł na dłużej zagościć w repertuarze teatru. I odbyła się premiera…


Od tej premiery mija właśnie dwanaście lat. Dwanaście lat, w ciągu których napisano o „Niżyńskim” już chyba wszystko. Spektakl zdobył w tym czasie aż 13 nagród na krajowych i zagranicznych międzynarodowych festiwalach teatralnych (m.in. Nagrodę Mediów THESPIS MEDIA AWARD w Kilonii na Międzynarodowym Festiwalu Monodramów w 2008 roku, Nagrodę Główną na Międzynarodowym Festiwalu Monodramów MONOKL W Sankt Petersburgu, Złotą Maskę za najlepszą męską kreację aktorską). Prezentowany był między innymi w Rosji, Finlandii, Niemczech, na Litwie.
O spektaklu media zagraniczne pisały z wielkim uznaniem, a krytycy podkreślali, że genialna gra aktorska i taniec stworzyły poruszające, sięgające granic wytrzymałości przeżycie teatralne. (…) Pełen zachwytu aplauz nagrodził wprost niewiarygodny pokaz aktorskiej siły”. (Sabine Tholund/Kilońskie Wiadomości, Niemcy 2008)

Foto. Joanna Jaros

W Teatrze Jaracza bilety rozchodziły się w ciągu zaledwie dnia, natychmiast po ogłoszeniu repertuaru, a – jak pisał Jacek Sieradzki w 2006 roku – „nadludzki wysiłek godny opowieści o genialności i obłędzie” zdobywał coraz większe uznanie i sprawił, że „Niżyński” stał się dla wielu spektaklem kultowym.

W kwietniu 2013 roku monodram po ośmiu latach eksploatacji i dwustu przedstawieniach pożegnał się ze swą wierną publicznością, a sam Maćkowiak przestał być aktorem Teatru Jaracza. Sławomir Pietras, wieloletni dyrektor Teatru Wielkiego w Łodzi napisał wówczas: „Maćkowiak wzniósł się na wyżyny transformacji. Jego wcielenie się w postać obłąkanego Niżyńskiego może być porównywalne jedynie z kreacją Krystyny Jandy grającej przed laty Marię Callas. Oboje w swoich kreacjach prześcignęli pierwowzory, porwali widownię, zachwycili, zaparli widzom dech w piersiach” (Gazeta Lekarska 2013)

Przez pewien czas nie wiadomo było, jak potoczą się losy „Niżyńskiego”. Fundacja Kamila Maćkowiaka odkupiła jednak prawa do spektaklu i w marcu 2014 roku odbyła się – ku radości jego wielu wielbicieli – warszawska premiera spektaklu. W kolejnych recenzjach zauważono, że „Maćkowiak nie gra, Maćkowiak wchodzi w skórę, w krwioobieg, w szaleństwo Niżyńskiego” (Grażyna Korzeniowska, Sekcja Polska Międzynarodowych Krytyków Teatralnych, 2014) oraz że Maćkowiak i Niżyński stali się jednością” (Dawid Nawrocki, www.stacjakultura.pl 2014), a Izabela Lewkowicz spuentowała swoją recenzję słowami: „Znakomity Maćkowiak (…), grając człowieka okrzykniętego ‘bogiem tańca’, sam staje się bogiem sceny”. ( Teatralia, nr. 105/2014)

Na deskach Teatru Polskiego „Niżyński” obecny był przez dwa sezony i został zagrany ponad trzydzieści razy. Ostatnie spektakle odbyły się w rocznicę premiery – 3 i 4 grudnia 2015 roku. W liście gratulacyjnym do Kamila Maćkowiaka Andrzej Seweryn, Dyrektor Teatru Polskiego im. Szyfmana w Warszawie napisał:

„Pamiętam emocje, jakie mi towarzyszyły kiedy oglądałem Pana w roli Niżyńskiego po raz pierwszy. Pamiętam też moje poruszenie, kiedy widziałem te same emocje odbijające się na twarzach widzów, którzy dziękowali Panu za spektakl owacjami na stojąco. A było tak nie raz i nie dwa. Pan na dar, który nie jest dany wszystkim aktorom. Dar podnoszenia wydarzenia teatralnego do rangi wyjątkowego spotkania artysty (…). Do tego nie wystarczy sprawność, nie wystarczy warsztat, nie wystarczy najlepszy nawet scenariusz. Do zatrzymania uwagi widzów przez dwie godziny i do wygenerowania tak silnych emocji potrzebna jest wrażliwość i sceniczna osobowość. Pan został nią obdarzony i dar ten konsekwentnie rozwija.”

Wydawało się, że w tym miejscu historia spektaklu „Niżyński” znajdzie swoje zakończenie. W tym czasie Fundacja proponowała widzom nowe spektakle – powstał kolejny, autorski monodram Maćkowiaka „DIVA Show”, powstał „AMOK”, zaproponowaliśmy też komediowy spektakl „Ławeczka na Piotrkowskiej”… Ale widzowie wciąż pytali nas o jeden tytuł – „Niżyński”. Zewsząd pojawiały się naciski i pytania o to, kiedy spektakl przyjedzie pożegnać się ze swoją publicznością w Łodzi.


Los zdaje się „Niżyńskiemu” sprzyjać – pojawiła się bowiem propozycja ze strony Łódzkiego Centrum Wydarzeń zbiegając się wręcz idealnie z planami Fundacji. Owocem tej współpracy jest cykl pożegnalnych spektakli „Niżyński”, który rozpoczął się pokazami 10 i 11 września 2016 roku na Małej Scenie Teatru Nowego im. Dejmka w Łodzi.


Spektakl jest w doskonałej formie, stale też pojawiają się kolejne recenzje, a zainteresowanie widzów nie słabnie.
Joanna Sokołowska – Gwizdka napisała, że to „nic dziwnego, że monodram zdobył wiele nagród i mimo, że grany był już ponad 200 razy, nie wypalił się, publiczność wciąż tłumnie przybywa na spektakle” (Culture Avenue, 2017). Trudno się z recenzentką nie zgodzić – na pierwsze pożegnalne przedstawienia 600 biletów sprzedaliśmy w zaledwie tydzień. Bo – jak zauważa Magda Kuydowicz„są teksty, które porywają na scenie – aktora i publiczność. Takie magiczne chwile zdarzają się rzadko, monodram ‘Niżyński’ pozwala ich doświadczyć. (…) Wrażenie, jakie aktor robi na scenie, wprost poraża – na oczach publiczności Maćkowiak staje się Niżyńskim. Krzyczy, szlocha, tańczy, oddycha i tęskni jak on”.


Z uwagi na ogromne zainteresowanie widzów sezon pożegnalny tak znacznie się rozrósł i rozrasta się nadal – uwielbienie publiczności rośnie, a my – w miarę naszych możliwości – staramy się sprostać oczekiwaniom. Nie damy rady robić tego jednak w nieskończoność.


„Niżyńskim” czujemy się zatem tak, jak w związku – schodzimy się i rozchodzimy, żegnamy i na nowo witamy… I trochę – musimy się do tego przyznać – do tych pożegnań podchodzimy z uśmiechem skierowanym w stronę uwielbiającej ten monodram publiczności. To właśnie dla Was, drodzy widzowie, spektakl „Niżyński” w ramach cyklu pożegnalnego grać będziemy dłużej, niż początkowo planowaliśmy: w maju i czerwcu 2017 roku, zamykając sezon – miejmy nadzieję – tak udanie jak go rozpoczęliśmy.