fbpx
plakat graficzny: Michał Batory

plakat graficzny: Michał Batory

Punktem wyjścia do spektaklu jest autobiografia Klausa Kinskiego pt. „Ja chcę miłości”.

Klaus Kinski był charyzmatycznym aktorem. Uchodzi za jedną z najbardziej barwnych i kontrowersyjnych postaci europejskiego kina XX wieku. Był wybitnym artystą a jednocześnie nienasyconym seksoholikiem. Potworem, człowiekiem o ewidentnie psychopatycznych rysach. Był też bohaterem niezliczonych skandali zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym. Jego młodość była naznaczona biedą, samotnością i traumą II Wojny Światowej.

Kinski wystąpił w ponad 130 filmach oraz w wielu spektaklach teatralnych. Stworzył kultowe role w filmach Wernera Herzoga – „Aguirre, gniew boży”, „Nosferatu wampir”, „Woyzeck”, „Fitzcarraldo”. Czterokrotnie żonaty, ojciec trójki dzieci. Pośmiertnie oskarżony przez córkę Polę w jej autobiografii „Usteczka” o wieloletni koszmar molestowania seksualnego.

Spektakl to studium obsesji, namiętności, gniewu i skrajnych emocji, które niszczyły nie tylko samego bohatera ale i wszystko wokół. To studium geniusza, który okazał się potworem.

To także bolesne i brutalne rozliczenie się z zawodem aktora, którego Kinski jak twierdził szczerze nienawidził. Nienawidził też sławy, nienawidził pracy z reżyserami, nienawidził też chyba siebie. Klaus Kinski to pretekst do stworzenia kolejnej barwnej, skomplikowanej osobowości scenicznej dla Kamila Maćkowiaka.

czas trwania: 105 minut (bez przerwy)
obsada: Kamil Maćkowiak
scenariusz: na motywach autobiografii Klausa Kinskiego „Ja chcę miłości”: Kamil Maćkowiak
reżyseria i opracowanie muzyczne: Kamil Maćkowiak
scenografia, światło: Waldemar Zawodziński
realizacja lalki: Sylwia Nowak
realizacja kostiumu: Konrad Zych
charakteryzacja: Karina Zienkiewicz
asystent reżysera: Anna Bednarek
kierownik produkcji: Anita Żytczak
plakat: Michał Batory
projekt programu: Dona Sołtysiak
foto na stronie tytułowej programu: Aleksandra Polka
foto w programie: Joanna Jaros

Spektakl dla widzów od 18 lat.

Aktorzy

Aktor, tancerz, reżyser, scenarzysta.

Zdjęcia

Wideo

Recenzje

Małgorzata Karbowiak

Kalejdoskop Kulturalny

Maćkowiak nie próbuje wykorzystać zachowań bohatera do zdynamizowania opowieści o nim. Jest stonowany, niemal nie podnosi głosu /…/. Niuansuje środki aktorskie, by portret nie był jednoznaczny, lecz budowany w ciągu przyczynowo – skutkowym. I na tym polega maestria, która wyraża się /…/ w pracy Maćkowiaka – scenarzysty, reżysera i aktora.

Robert Sakowski

LIFEIn Łódzkie

Było intensywnie , z wyjątkowymi emocjami i w doskonałym wykonaniu. Dlatego każdy, kto zna teatr robiony przez Kamila Maćkowiaka, musi jego „Klausa” zobaczyć.

Magda Kuydowicz

Teatr dla wszystkich

Intensywność tego spotkania rośnie z minuty na minutę.

Magda Kuydowicz

Teatr dla wszystkich

Aktor trzyma widza za twarz /…/, bo to, co ma do powiedzenia ze sceny, to trudny, a chwilami odrażający emocjonalny rollercoaster. Ale ta walka z widzem ma także swój głębszy sens. Maćkowiak walczy o siebie. Swoją wizję teatru i sztuki. Teatru poszukującego, prawdziwego, otwartego na kontakt z widzem. Zadającego każdemu z nas bolesne pytania.

Dariusz Pawłowski

Dziennik Łódzki

Maćkowiak staje się Kinskim.

Izabella Adamczewska

Gazeta Wyborcza

Maćkowiak nie ulega pokusie efektownego popisu, niczego nie podaje widzowi na tacy, nie ułatwia instrukcją zawierającą zestaw gotowych określeń na Kinskiego.

Dariusz Pawłowski

Dziennik Łódzki

Kamil Maćkowiak w nowym monodramie „KLAUS- obsesja miłości” przygotował swoją najważniejszą rolę od czasu „Niżyńskiego”.

Dariusz Pawłowski

Dziennik Łódzki

Przedstawienie jest znakomicie skonstruowane, rytmy co rusz się zmieniają, nie pozwalając na zastygnięcie w bezrefleksyjności. Kamil Maćkowiak eksploduje złością kumulowaną przez postać , którą nam przedstawia, by za chwilę tonować wrażliwe detale, niuansować składniki kreacji.

Dziennikarz z Pasji

„Ten głos Kinskiego wybrzmiewa ze sceny za sprawą fenomenalnej gry Kamila Maćkowiaka. Jeżeli ktoś choć przez chwilę pomyślał, że aktor nie dźwignie na swych barkach potwora, to się zawiedzie. Nie dość, że udźwignął postać to ją uczłowieczył na tyle, że widz nawet odczuwa współczucie nad losem biednego, rozżalonego chłopca, którym Kinski pozostał w dorosłym życiu.”